Płyty

Doznanie anielskiej wielobarwności

20 lutego 2020
Dorota Osińska jest wokalistką, której poczynania śledzę od samego początku. Wciąż wypracowuje ona swój muzyczny styl, w związku z czym na każdym ze swoich albumów zaprezentowała wiele ciekawych pomysłów wykonawczych. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej płyty, zatytułowanej Cześć, to ja, która ujrzała światło dzienne wraz z początkiem lutego.

Na wstępie zaznaczę, że zwięzłe tytuły albumów wokalistki prawdopodobnie celowo stanowią konkretne werbalne komunikaty, dające odbiorcom ogromne pole do interpretacji. Debiutancka płyta artystki zatytułowana Idę była swoistym poszukiwaniem drogi do wytyczonego celu, z kolei album Teraz odzwierciedlał emocje, z jakimi wokalistka szła przez życie w aktualnym miejscu i czasie. Obecnie mamy rodzaj przywitania, osobistego przedstawienia się przez artystkę hasłem – Cześć, to ja. Dorota Osińska jest na tej płycie samowystarczalna, bowiem sama napisała i skomponowała wszystkich piętnaście utworów.

Przyznam, że niezwykle sobie cenię balladową stronę tego albumu, w ramach której Osińska prezentuje swą romantyczną duszę połączoną z ogromnym, wokalnym kunsztem. Jedną z najbardziej szczerych i pięknych w swej prostocie kompozycji jest moim zdaniem Rozsypanka, wykonana przez wokalistkę przy kameralnym i wzruszającym swą delikatnością akompaniamencie gitary Pawła Stankiewicza – niekwestionowanego mistrza tego instrumentu. Jako ciekawostkę powiem, że wspomniany gitarzysta ostatnimi czasy tworzy swoje autorskie piosenki, o których obiecuję coś więcej za jakiś czas na niniejszym blogu napisać. Wróćmy jednak do Rozsypanki pełnej śpiewnej melodyjności, wokalnych ozdobników, jak również uniwersalnego przekazu, w którym autorka ostrzega, że jej życiowe poukładanie to tylko pozory, gdyż w rzeczywistości wciąż rozpada się wewnętrznie. Nośnikiem wszystkich tekstów zawartych na albumie Cześć, to ja jest prosty, komunikatywny przekaz. Jako przykład niech posłuży mi Krótki sen, gdzie wokalistka subtelnie śpiewa o śmierci, porównując świat do snu, który przemija w okamgnieniu. Osińska pokazuje w tym utworze całą paletę wykonawczych barw, śpiewając raz cicho, niemal szeptem, to znów pełnym głosem, okraszając swoją partię kunsztownymi melizmatami (szerokimi ozdobnikami na samogłoskach). Jeśli chodzi o warstwę melodyczną, chyba najsilniej porusza mnie piosenka Generalnie raczej nie, której tekst ma w sobie odrobinę nieuchwytnego smutku, a jednak koloryt melodii pozostaje podniosły i radosny. Wokalistka świadomie operuje tu także barwą, charakterystycznie przyciemniając głos m.in. w słowach „mieszanym stylem” oraz „z nudy”. Ostatnia ballada, która skradła moje serce to Bliscy nieznajomi, gdzie także roi się od wirtuozowskich, wokalnych ozdobników rozbrzmiewających na tle motorycznie pulsującej sekcji rytmicznej oraz ostrych i wyrazistych akordów gitary.

Nie same ballady jednak upiększają album Cześć, to ja. Brzmieniowa oryginalność, przywodząca na myśl muzykę lat 80. cechuje frywolną piosenkę Jak karuzela. Ponadto, pojawiają się tu echa folkowe, uwydatnione w mrocznym rozpoczęciu płyty, czyli utworze Ocean, jak również w kompozycji Serce zegar, zachwycającej równomierną, rytmiczną żarliwością. Jakby tego było mało, nie brakuje tu wpływów muzyki country, a charakterystyczny dla tej stylistyki wirtuozowski rozmach instrumentalny oraz melodyczna żywiołowość szczególnie cechuje piosenkę 168 godzin stąd. O różnorodności tej płyty świadczy także pobrzmiewająca gdzieniegdzie rockowa ekspresja, słyszalna m.in. w mojej ulubionej kompozycji To i owo. Ta muzyczna miniaturka ma w sobie znamiona przeboju, gdyż odznacza się wpadającą w ucho melodią oraz wielokrotnie powtarzanym refrenem. Od strony muzycznej, na uwagę zasługuje natomiast oszczędny akompaniament sekcji rytmicznej i ostre dźwięki gitary, z kolei tekst stanowi dosadne, aczkolwiek jednoznaczne rozliczenie się autorki z osobą, która niegdyś była bliska jej sercu.

Uważam, że płyta Cześć, to ja Doroty Osińskiej jest prostym, muzyczno-tekstowym komunikatem, a anielski, jasny i wysoki głos wokalistki stanowi tu przewodnik dla odbiorców po wielu muzycznych stylistykach. Kunsztownie przepływa przez liryczne ballady, nie stroniąc jednak od rockowej ekspresji, folkowej autentyczności oraz frywolności muzyki country. Ta niezwykle utalentowana wykonawczyni świadomie posługuje się swoim wokalem, różnicując dynamikę i kolorystykę brzmieniową, czasem śpiewając intymnie, to znów pełnymi garściami używając jednego z najbardziej charakterystycznych wyznaczników swego stylu – kunsztownych melizmatów. Nie należy także zapominać o znakomitych muzykach, dyskretnie towarzyszących Dorocie Osińskiej w tej osobistej, wykonawczej podróży. Piotr MaślankaKornel Jasiński trzymają utwory w rytmicznych ryzach, a wirtuozowskie, gitarowe pejzaże zostały tu namalowane przez Pawła Stankiewicza, którego charakterystyczny sposób gry jest jego rozpoznawalną, dźwiękową wizytówką. Moim zdaniem Dorota Osińska w tak kameralnym anturażu najsilniej elektryzuje szlachetnością interpretacji tych pięknych i jakże osobistych treści.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.