Płyty

Doznanie instrumentalnego nowatorstwa

17 kwietnia 2020
W dzisiejszym wpisie chciałabym Was zachęcić do posłuchania wybitnej i poruszającej rockowej płyty, która niestety nie jest zbyt popularna. Mam na myśli album brytyjskiego zespołu Strawbs zatytułowany From the Witchwood, wydany w 1971 roku.

Wsłuchując się w te urzekające dźwięki, nie mogę wyjść z podziwu, jak wiele ciekawych instrumentów zostało na tej płycie użytych. Już w otwierającej album piosence A Glimpse of Heaven pojawiają się metaliczne, subtelne dźwięki instrumentu o nazwie autoharp, który prawdopodobnie można na język polski przetłumaczyć jako autoharfa i który bardziej swoim brzmieniem przypomina gitarę akustyczną niż (obecną w nazwie) harfę. Ponadto, nie brakuje tu również wirtuozowskich solówek strunowego instrumentu banjo, z kolei w subtelniejszych momentach do głosu dochodzi celesta, rozdzwaniając się w pełni na długich dźwiękach w wysokim rejestrze. W całym utworze dominuje pogodny charakter, uwydatniony dzięki zwiewnym wielogłosom wokalnym. W kompozycji Witchwood odrobinę folkowej egzotyki zapewnia kolejny niecodzienny instrument – dulcimer, charakteryzujący się ostrym brzmieniem, znajdującym swe ujście już w ekspresyjnej melodii początkowej. W gęstwinie instrumentalnych współbrzmień pojawiają się też mroczne, lekko jazzujące dźwięki w niskim rejestrze. Odpowiada za nie clavinet, we wkładce do płyty pomylony z klarnetem, bowiem angielskie słowa „clavinet” i „clarinet” różnią się tylko jedną literą. Przyznam, że początkowo nie mogłam uwierzyć w tę pomyłkę, jednak mimo usilnych starań – nie usłyszałam klarnetu w żadnym utworze na opisywanej płycie. Znów orientalny klimat (tym razem za sprawą instrumentu strunowego o nazwie sitar) towarzyszy kompozycji Thirty Days. W pełni rozkwitają w niej także wielogłosy wokalne, zachwycające swą nieoczywistą harmonią. W piosence The Flight nie dostrzegłam większych innowacji instrumentalnych, jednakże fascynuje mnie ona zarówno melodyjnością, jak i kolorystyczną wielowarstwowością klawiszowych solówek.

Kolejne instrumentalne zaskoczenia przybywają wraz z nadejściem kompozycji Sheep. Ozdabiają ją mocne, rozłożyste akordy organów, partię wokalną zdwajają natomiast ostre dźwięki syntezatora Mooga. Na uwagę zasługuje także wirtuozeria wszelkiej maści instrumentów klawiszowych, która wraz z upływem utworu ustępuje miejsca oszczędnej w środkach melodii wokalnej, wzbogaconej o wielogłosy jedynie w kulminacji. Domeną piosenki Cannondale jest moim zdaniem kontrast pomiędzy łagodnymi melodiami w partii klawesynu a ostrymi, chropowatymi i dość metalicznymi dźwiękami wydobywanymi przez sitar. Zwiewny, pogodny nastrój piosenki Shepherd’s Song potęgują łagodne współbrzmienia melotronu, przypominającego swoją barwą instrumenty smyczkowe. Jest tu także miejsce na wirtuozowskie solówki wykreowane na syntezatorze Mooga oraz sitarze. Moim ulubionym utworem na opisywanym albumie jest In Amongst the Roses. Zanim wspomnę o jego walorach muzycznych – dodam, że piosenka ta posiada bardzo poetycki i wieloznaczny tekst, którego motywem przewodnim są rozkwitające róże, skontrastowane z sugestywnym opisem szarych, mrocznych krajobrazów. Jeśli chodzi o oprawę muzyczną tego utworu, subtelne akordy gitary wprowadzają płynną i melancholijną melodię wokalną, z czasem wzbogaconą tradycyjnie wielogłosowymi chórami. Dodatkowo, w tle słychać klawesyn, który najsilniej wybrzmiewa w ostatnim refrenie, wykonując kunsztowne melodie, niemal od razu kojarzące się z barokową śpiewnością i ornamentyką klawesynowych utworów Jana Sebastiana Bacha.

Nie chciałabym, aby z mojej recenzji wynikło, że na opisywanej płycie grają same instrumenty bez muzyków, choć przyznam, że ich nazwiska nie należą do zbyt popularnych. Nie mogę jednak pominąć wirtuoza klawiszowych pejzaży – Ricka Wakemana, znanego z kolorystycznego mistrzostwa, osiągniętego na albumie Close to the Edge grupy Yes.

Płyta From the Witchwood zespołu Strawbs jest moim zdaniem niesłusznie zapomniana. Zaskakuje swym oryginalnym brzmieniem, wyrafinowanymi wielogłosami wokalnymi, jednak jej największym atutem jest nietuzinkowy dobór instrumentów. Wszelkiej maści instrumenty klawiszowe (organy, klawesyn, syntezator Mooga oraz melotron) albo wzbogacają kolorystyczną aurę utworów, albo ozdabiają je wirtuozowskimi popisami. Nie brakuje tu również ciekawych instrumentów strunowych, z których wyróżnia się metalicznie brzmiąca autoharfa, czy orientalny sitar. Myślę, że jeśli lubicie ambitną muzykę rockową sprzed lat, to z pewnością odnajdziecie w tych dźwiękach coś dla siebie.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.