Doznanie słowiańsko-amerykańskie
Płyty

Doznanie słowiańsko-amerykańskie

27 lutego 2019
Przedmiotem dzisiejszego wpisu będzie płyta zatytułowana Muzyka i słowa Stanisław Soyka, która ukazała się wraz z początkiem lutego nakładem wytwórni Universal Music Polska. Już sam tytuł zdradza to, co w kwestii autorstwa i wykonawstwa tego bardzo interesującego albumu najważniejsze.

Do jego gruntownego przesłuchania zachęcił mnie natomiast singiel Ławeczka-Bajeczka. Piosenka ta jest przystępna od strony muzycznej; jej nostalgiczna, na wskroś słowiańska melodia od razu zapadła mi w pamięć. Z kolei w warstwie literackiej dotyka ona problemów życia codziennego. Podmiot liryczny opowiada o różnicach między ludźmi przyjmując perspektywę postronnego obserwatora, przyglądającego się innym z ławeczki na swojej ulicy. Nawet w tak pozornie łatwej do wykonania kompozycji dostrzegłam osobliwość głosu Stanisława Soyki. Wokalista śpiewa legato (łączy ze sobą dźwięki), dzięki czemu melodia staje się bardziej wyrazista i wysunięta na pierwszy plan. Zaobserwowałam tu także rytmiczne, wręcz perkusyjne podkreślanie głoski „cz” w tytułowych słowach „ławeczka” i „bajeczka”, budujących nośny, przebojowy refren. Niewątpliwie przywołany singiel uznaję za jeden z najmocniejszych punktów albumu. Cała płyta jest moim zdaniem niezwykle interesująca, choć przyznam szczerze, że jej rytmiczna jednostajność trochę mnie rozczarowała. Warto jednak zauważyć, że Stanisław Soyka od zawsze budował swoją szlachetną markę przede wszystkim charyzmą i specyficznym sposobem śpiewania. Tak stało się i tym razem, gdyż cały album stanowi po prostu klasę samą w sobie.

Nieprzypadkowo zasygnalizowałam słowiański charakter melodii w Ławeczce-Bajeczce, na całym albumie odkryłam bowiem ścieranie się dwóch tradycji – słowiańskiej i amerykańskiej. Pierwsza z nich widoczna jest m.in. w takich piosenkach jak Tango pozostało, Nie ma ich oraz Zależy mi, a charakteryzuje ją przede wszystkim śpiewny, tęskny i smutny rodzaj melodyjności, typowy dla słowiańskich ballad. Od razu dopowiem, że osadzenie płyty Soyki w tradycji słowiańskiej interpretuję wyłącznie na płaszczyźnie melodycznej, ponieważ żadna umieszczona na albumie kompozycja nie ma literackich związków z kulturą słowiańską, w której roi się od baśni, podań i legend.

Tradycja amerykańska to z kolei mieszanka muzyki country, bluesa i jazzu, uwydatniona dzięki ostremu brzmieniu gitar elektrycznych, solówkom instrumentów dętych (trąbki i saksofonu) oraz specyficznemu swingowaniu Soyki.

Tutaj na pierwszym planie sytuują się takie piosenki jak Ciszy nie unikaj, W Piotrowym mateczniku, czy I już i tyle. Z kolei w otwierającym płytę Przyszedł czas na zmiany dostrzegłam silną inspirację jamajskim reggae. Ciekawym punktem albumu jest również kompozycja zatytułowana Lubię wracać do Warszawy. Jej patriotyczny tekst nie łączy się z (być może adekwatniejszą) nostalgiczną muzyką rodem z warszawskiego podwórka, ale z wesołą, nawet lekko zawadiacką melodią spod znaku country.

Płyta Muzyka i słowa Stanisław Soyka stanowi niezwykle oryginalną wypowiedź wokalisty. Od strony literackiej porusza tematy opisujące rozterki dnia codziennego, podane w muzycznym anturażu czasem lirycznych, pięknych melodii, a czasem w nieco modniejszym stylu, nawiązującym do bluesa, country, reggae i jazzu. Sam wokalista określa tę muzykę jako „folk z przymrużeniem oka”, przyznając się tym samym do wielorakich inspiracji. Może nie zawsze taki eklektyzm sprawdza się w dokonaniach wszystkich artystów, u Soyki jednak zdaje egzamin. W najbliższym czasie z przyjemnością wrócę do choćby kilku utworów z tego albumu.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.