Płyty

Doznanie wokalnego ideału

19 grudnia 2019
Bohaterem mojego dzisiejszego wpisu jest prawdziwy wokalny geniusz, wciąż malujący swoim głosem niezliczoną ilość odcieni i nie przestający mnie zaskakiwać. To Peter Gabriel, który różnorodnością swojego głosu szczególnie urzekł mnie na płycie, funkcjonującej pod dwoma tytułami – 3 oraz Melt.

Ten wybitny i niezwykle złożony muzycznie album ujrzał światło dzienne w 1980 roku i każdorazowo zachwyca mnie swym brzmieniowym nowatorstwem. Peter Gabriel od pierwszego do ostatniego dźwięku pieczołowicie buduje dramaturgię płyty Melt. W otwierającej ją kompozycji Intruder śpiewa melancholijnie, leniwie i intymnie, by objawić pełnię brzmienia swego głosu w kulminacji poprzez dźwięczne spłaszczanie poszczególnych samogłosek. Dodam w tym miejscu, iż mroczną, tajemniczą aurę potęguje w tej piosence ciężka (przepełniona przestrzennym pogłosem) partia perkusji Phila Collinsa. Kolejny utwór – No Self Control jest mi szczególnie bliski, gdyż od pierwszego przesłuchania słyszalne w nim dźwięki instrumentów perkusyjnych zabrzmiały mi bardzo znajomo i skojarzyły się z amerykańskim minimalizmem spod znaku Steve’a Reicha, który wywarł ogromny wpływ na mój gust muzyczny. Nie pomyliłam się, bowiem Peter Gabriel chciał ukazać w tej piosence charakterystyczną, motoryczną powtarzalność motywów, która jest m.in. esencją najbardziej znanego utworu Reicha – Music for 18 Musicians. Jak mu się udała owa adaptacja? Moim zdaniem – pierwszorzędnie. Ta pozornie monotonna powtarzalność znakomicie kontrastuje z ruchliwą partią wokalną, pełną zarówno rozmarzonych dźwięków w niskim rejestrze, jak i tych jasnych, mocnych, wysokich i lekko zachrypniętych, które wciąż mnie elektryzują, przyprawiając o emocjonalne dreszcze na całym ciele. Nie brakuje owej kompozycji również rockowej pikanterii, uwydatnionej dzięki dostojnej partii perkusji Collinsa, a także ostrym, gitarowym solówkom Roberta Frippa (znanego z formacji King Crimson).

W piosence I Don’t Remember Gabriel znów mnie wokalnie zaskoczył, gdyż w zwrotkach precyzyjnie melorecytuje poszczególne słowa, natomiast w refrenie dynamicznie rozśpiewuje niezwykle nośną i przebojową melodię. Kompozycja Family Snapshot to jeden z najbardziej intymnych momentów albumu Melt, gdzie wokalista śpiewa prosto, naturalnie, bez zbędnych udziwnień, czasem tylko charakterystycznie zawieszając głos na jasnych dźwiękach w wysokim rejestrze. Prawdziwy rockowy temperament wokalista uwydatnił natomiast w utworze And Through the Wire, śpiewając ostro, ekspresyjnie, z charakterystyczną chrypką. Nadszedł czas na moją ukochaną piosenkę z płyty Melt, czyli nostalgiczne Games Without Frontiers. Sugestywny przekaz słowny, przywołujący tematykę wojenną, wspaniale współgra tu z tęskną, chwytającą za serce melodią, wzorcowo wyeksponowaną przez Gabriela. Szczególnie ujmują mnie fragmenty, gdy wokalista wykonuje niektóre dźwięki wspólnie z nagranym przez siebie drugim głosem. Warto jednak zaznaczyć, że w tej kompozycji odzywa się jeszcze jeden głos, tak znaczący dla historii muzyki i tak bardzo mi bliski. Mam namyśli Kate Bush, której wokalne solówki, wykonane eterycznie, wręcz aksamitnie, rozjaśniają dramatyczny przekaz tekstu.

Najbardziej rozpoznawalnym utworem na opisywanej płycie jest Biko, stanowiący protest przeciwko apartheidowi. Piosenka ta jest gloryfikacją tragicznie zamordowanego antyapartheidowego działacza Steve’a Biko. W warstwie muzycznej słychać tu oryginalne afrykańskie pieśni, a nastrój smutku i grozy potęguje m.in. brazylijski bęben o nazwie surdo. W głosie wokalisty elektryzuje mnie podniosły charakter i melancholia, słyszalne najsilniej w melodyjnych, długich dźwiękach utrzymanych w wysokim rejestrze. To jedna z muzycznych wizytówek Gabriela, zaaranżowana i wykonana na tyle indywidualnie, iż mówi się, że Biko uchodzi za najbardziej afrykańską kompozycję stworzoną przez wykonawcę z innego kontynentu

Muzyka zawarta na albumie Melt Petera Gabriela jest niezwykle oryginalna brzmieniowo, pełna kolorystycznych pejzaży, wykreowanych przez dźwięki instrumentów elektronicznych. Wspaniałą przestrzeń tworzą także instrumenty perkusyjne, jednakże aspektem, który oddziałuje na mnie najsilniej, jest idealny pod każdym względem głos Petera Gabriela. Czasem odzywa się on zachowawczo, prosto, to znów z nutką melancholii, by w kulminacyjnych momentach rozbłysnąć pełnią brzmienia jasnych, lekko zachrypniętych dźwięków w wysokim rejestrze. Marzy mi się usłyszeć na żywo ten hipnotyzujący wokal, bo mimo upływu lat ów znakomity muzyk wciąż jest w świetnej formie i aktywnie koncertuje na całym świecie.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.