Płyty

Doznanie fortepianowego wyciszenia

30 kwietnia 2021
Od zawsze najbliższym mi solowym instrumentem był fortepian. Zatopiłam się więc z ochotą w dźwiękach tego instrumentu przy okazji wydanego kilka tygodni temu debiutanckiego albumu znakomitego pianisty – Romana Wróblewskiego. Nosi on tajemniczy tytuł 3:47 am. Określa tym samym konkretną godzinę, jednakże myślę, iż każda pora jest dobra, by wniknąć w osiem urokliwych, instrumentalnych kompozycji, zawartych na niniejszej płycie.

Twórczość Romana Wróblewskiego zafascynowała mnie wyrafinowaną melodyjnością oraz wykonawczą precyzją. Album otwiera kompozycja zatytułowana Wisdom. Ów anglojęzyczny wyraz można przetłumaczyć jako „mądrość” i zdecydowanie owe dźwięki zasługują w mojej opinii na miano mądrych i przemyślanych. Opisywany utwór zaczarował mnie liryzmem linii melodycznej. Z kolei akordy, słyszalne w partii akompaniamentu, utrzymują całą kompozycję w ryzach rytmicznych, zachwycając artystycznie poszarpanym, lekko jazzującym pulsem. Wraz z przebiegiem formy owego urokliwego początku albumu, melodia rozbrzmiewa w wysokim rejestrze, poruszając do głębi efektowną ornamentyką. W kompozycji Free Fall zwróciłam uwagę na kameralny akompaniament, przepełniony dość niepokojącymi współbrzmieniami, początkowo skontrastowany z eterycznymi dźwiękami melodii. Po chwili jednak owe ostre motywy słychać na pierwszym planie, tym samym definiują one brzmienie całości. Absolutnie nie ulega też wątpliwości, iż za sprawą motorycznie swingującego pulsu, Roman Wróblewski przenosi nas w intrygującą sferę ambitnego jazzu. Big Hug to utwór, w którym zafascynowała mnie melodyczna egzotyka. Ponadto, klawiszowe warstwy nakładają się tu na siebie, tworząc wielobarwne płaszczyzny. W kontekście opisywanej kompozycji pragnę również zwrócić uwagę na imponującą wirtuozerię ekspresyjnych przebiegów, stanowiących wartkie przepływy od dźwięków niskich do wysokich. Całość przypieczętowuje pogodny, powtórzony kilkakrotnie, rozłożony akord. Moim faworytem na opisywanym albumie jest utwór Into Shadow. Zachwyca mnie tęskną śpiewnością, natomiast pod względem inspiracji usłyszałam w nim zdobycze uczuciowej muzyki epoki romantyzmu. Dostrzegam tu także nieprawdopodobny synchron melodii oraz akompaniamentu, cóż mogłabym więcej napisać – to po prostu czyste piękno!

Na temat promującego album utworu Jump miałam już przyjemność pisać na łamach niniejszego bloga. Linię melodyczną złożoną w dużej mierze z powtarzanych dźwięków oplata tu akordowy akompaniament, okraszony często jazzową wytwornością. W kompozycji opatrzonej zwięzłym tytułem End moja uwaga koncentruje się na powolnym wybrzmiewaniu poszczególnych dźwięków. Początkowo pełno w nich ciszy i spokoju, z czasem upiększa je żarliwa ekspresja. Nagle, zupełnie niespodziewanie słychać nową, muzyczną myśl, pełną jaskrawych, akordowych współbrzmień. Pianista w mojej opinii bawi się tutaj percepcyjnymi oczekiwaniami potencjalnego odbiorcy, gdyż chwilę później początkowa melodia powraca niczym refren. Powyższy tytuł nas trochę zwiódł, gdyż to jeszcze nie koniec albumu, nadchodzi bowiem punkt krytyczny. Taki właśnie tytuł (Critical Point) nosi kolejne muzyczne dzieło Romana Wróblewskiego. Lekko zamglony klimat tworzą w nim powtarzane dźwięki, przywodzące na myśl gęsto padający deszcz. Z czasem daje o sobie znać lekko rozmazana melodia, złożona z powtarzających się motywów. Myślę jednak, iż punkt krytyczny emocjonalnego napięcia, obecny w niniejszej kompozycji, tkwi w tajemniczych akordach, niepozbawionych wirtuozerii oraz fascynujących brzmieniową gęstością. Album wieńczy utwór My Cloud, w którym powraca melodyjna łagodność w wysokim rejestrze, ozdobiona motorycznymi motywami, często rozbrzmiewającymi w dwudźwiękach. Perlista melodia kontrastuje tu z mrocznym, lekko niepokojącym akompaniamentem.

Roman Wróblewski na swym solowym, debiutanckim albumie, zatytułowanym 3:47 am, pokazał mi piękny świat fortepianowych współbrzmień. Pełno w nich żarliwości, ekspresji, wirtuozerii, a nawet szczypty orientalizmu. Owe urokliwe, melodyjne dźwięki przeniosły mnie w inny wymiar, zapewniając sporą dawkę wyciszenia, uspokojenia, medytacji. Jeśli macie ochotę zatopić się w bezkresie tęsknych dźwięków fortepianu, przepełnionych rytmicznym, jazzowym pulsem oraz śpiewnością rodem z muzyki filmowej, owa płyta jest absolutnie dla Was!

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.