Muzycy

Doznanie tego, co wokalnie wyjątkowe, a tekstowo uniwersalne i życiowe

19 lutego 2021
Jako że 16. lutego miała miejsce 82. rocznica urodzin Czesława Niemena, postanowiłam ze spuścizny tego wybitnego muzyka wybrać pięć najbliższych mi utworów i nieco więcej na ich temat napisać. O tym, że Niemen genialnym artystą był, wspominałam już na łamach mojego bloga jakiś czas temu. Nie chcąc więc dublować samej siebie, pozwolę sobie od razu przejść do piosenkowych konkretów.

Spośród pięciu utworów, które wybrałam, wyłaniają się niezwykle ciekawe obrazy ludzkiej egzystencji. Na wstępie przywołam Marionetki, czyli bardzo filozoficzny wiersz Cypriana Kamila Norwida, umuzyczniony rzecz jasna przez Czesława Niemena. Ów tekst jest moim zdaniem krytyką konwencjonalnych zachowań i postaw ludzkich. Wieki wszakże przemijają, do głosu dochodzą nowe pokolenia, a ludzie wciąż tak często na scenie życia odgrywają jedynie rolę marionetek, postępujących szablonowo. Muzycznie, elektryzuje już sam początek, stanowiący efektowną wokalizę Niemena. Została ona wykonana w bardzo ciekawy sposób. Jest to bowiem tzw. śpiew gardłowy, fachowo zwany alikwotowym, brzmiący ostro oraz wielowarstwowo. Kiedy nadchodzi główna melodia wokalna, szczególnie fascynuje mnie jasna barwa głosu Niemena, jak również charakterystyczne dla jego stylu ruchliwe ozdobniki (melizmaty). Ma to miejsce w zwieńczeniach wielu słów, dla przykładu podam „otchłanie” oraz „małej”. W warstwie instrumentalnej Marionetek dominują natomiast patetyczne akordy klawiszy, a także niepokojące szmery w partii perkusji oraz kontrabasu. Wspomnę jeszcze w kontekście tego utworu o niesamowitej spójności słów i muzyki, o czym świadczy np. instrumentalny akompaniament po słowie „leci”, którego dźwięki sugestywnie zdają się wzlatywać ku górze.

Pozostanę w kręgu tego samego albumu, zatytułowanego zresztą przez twórcę Marionetki. Gdyby bowiem przyparto mnie do muru i zapytano o jeden, jedyny, najbliższy utwór z dorobku Czesława Niemena – bez wahania wymieniłabym Com uczynił. Tekstowo, jest to smutny wiersz Bolesława Leśmiana o wygasaniu miłosnego uczucia. Rozstaniu kochanków towarzyszy jedynie subtelny szum gałęzi drzew, a podmiot liryczny żarliwie powtarza, że nie może już kochać swej kobiety. Płynnie przejdę w tym miejscu do wykonawczych detali, wynikających z muzycznej oprawy tych poetyckich strof. Kiedy Niemen wielokrotnie powtarza słowa „nie mogę”, trudno nie uwierzyć jego emocjonalnej, jedynej w swoim rodzaju ekspresji. W warstwie muzycznej kompozycji Com uczynił nie brakuje hipnotyzujących akordów gitary, okraszonych łagodnymi szmerami kontrabasu i przenikliwymi dźwiękami trąbki. Wokalnie, zawsze z wielką uwagą wsłuchuję się w zwiewny ozdobnik na słowie „uczynił”. Wraz z przebiegiem utworu nastrój zaostrza się, wokalista często a cappella wykonuje krótkie epizody, tym samym dialogując z drapieżnymi dźwiękami klawiszy oraz wirtuozowskimi, perkusyjnymi grzmotami. Z czasem następuje długi fragment instrumentalny, w którym na szczególną uwagę zasługują śpiewne motywy trąbki Andrzeja Przybielskiego. Ów niesamowity fragment wieńczą mroczne dźwięki basu i to właśnie z nich wyłania się ostatnia część, jakże podobna do tej, którą słyszeliśmy już na początku. Miłosne uczucie wygasa delikatnie, wraz z natchnionym wyśpiewaniem przez Niemena słowa „gałęziami”.

Była mowa o zwieńczeniu miłosnego uczucia, przyszedł więc czas dla kontrastu na jego rozkwit. Pojawia się on w utworze absolutnie wyjątkowym, zatytułowanym Moje zapatrzenie i pochodzącym z albumu Postscriptum. Królują w nim uniesienie i zmysłowość, wyeksponowane wokalnie w dźwiękach zarówno w wysokim, jak i niskim rejestrze. Nie brakuje tutaj także ekspresyjnych detali takich jak spłaszczenie samogłoski „y” w wyrazie „wypełniona” oraz podkreślenie głoski „r” w słowie „romantyczna”. Niemen prowadzi w tej piosence wręcz niekończącą się melodię, płynącą gładko przy kameralnym akompaniamencie klawiszowych akordów. Owe akordy często mimowolnie swymi uderzeniami zaznaczają także sylaby poszczególnych słów, chociaż – może właśnie jest to wszystko dokładnie zaplanowane, wszak wykonał je nie kto inny, tylko sam Czesław Niemen.

Skoro pojawiło się miłosne zapatrzenie, przepełnione zmysłową intymnością, pora na jeszcze jedno spojrzenie – gwałtowny rzut oka wstecz. Wszystko za sprawą kompozycji Spojrzenie za siebie z albumu Terra Deflorata. Tekstowo, tak jak w poprzednim utworze, mamy do czynienia z wielowymiarową poezją Czesława Niemena. Wciąż powtarzam, że gdyby ludzie wzięli sobie do serca egzystencjalne prawdy, zawarte na albumie Terra Deflorata, świat wówczas byłby piękniejszy. Spojrzenie za siebie to wielowymiarowa tęsknota za przeszłością oraz niejako rozliczenie się podmiotu lirycznego z samym sobą. Muzycznie, poruszają mnie tu do głębi wielobarwne, klawiszowe płaszczyzny. Jeśli chodzi zaś o detale wokalne, wciąż nie mogę wyjść z podziwu, z jaką precyzją solista wykonuje skomplikowane złożenia podwójnych spółgłosek, m.in. „w wieczystym migotaniu”. Opisywaną piosenkę ozdabiają również zwiewne melizmaty, a także swego rodzaju teatralność, słyszalna chociażby w tajemniczym obniżeniu głosu na słowie „kartę”. Szczypta podniosłości występuje natomiast w kulminacyjnej melodii, rozpoczynającej się od słów: „więc tęskno mi do praw natury”. Upiększają ją śpiewne i patetyczne wielogłosy wokalne.

Moją subiektywną wędrówkę po piosenkach Niemena rozpoczęłam Norwidem i Norwidem zakończę. Przed Wami wiersz o samotnej wędrówce, czyli Pielgrzym. Jego niemenowskie umuzycznienie zasiliło znakomity album, zatytułowany Aerolit. Jest to utwór na wskroś orientalny, bowiem kompozytor wspaniale podkreślił obecną w wierszu pustynną wędrówkę wyalienowanej jednostki. Wokalnie, roi się tutaj od egzotycznych ozdobników, których apogeum występuje na wykrzyknieniu w wyrazie „piramidę”. Pojawia się również (słyszalny już w Marionetkach) wielowarstwowy śpiew alikwotowy. Ponadto, instrumentalny akompaniament kształtują wirtuozowskie melodie klawiszy, z czasem również do głosu dochodzi wyrazisty, perkusyjny rytm oraz gitarowe ornamenty, często rozbrzmiewające z oddali.

Mam świadomość, iż zaprezentowane przeze mnie utwory to jedynie mała kropla w oceanie wybitnej, artystycznej spuścizny Czesława Niemena. Jego wykonania są absolutnie wyjątkowe, pełne wzorcowej, emocjonalnej ekspresji oraz kunsztownych ozdobników zwanych melizmatami. Oprócz tego do głosu dochodzą wyrafinowane partie instrumentalne, często wielowarstwowe i selektywne pod względem kolorystycznym. Tekstowo, zarówno w wierszach znanych poetów, jak i strofach autorstwa Niemena, zostały poruszone problemy egzystencjalne, po dziś dzień fascynujące swą uniwersalnością. Jakkolwiek patetycznie to teraz zabrzmi, niezastąpiony Czesław Niemen jest tylko jeden, dlatego zawsze warto powracać do jego wiecznie żywych dokonań, w szczególności tych, które nie zostały jeszcze wyeksploatowane przez media.

TAGS
Agata Zakrzewska
Warszawa, PL

Muzyka jest moją największą pasją, gdyż żyję nią jako słuchaczka, ale też wokalistka, wykonując przede wszystkim piosenkę literacką i poezję śpiewaną z własnym akompaniamentem fortepianowym. Cenię piękne i mądre teksty, zwłaszcza Młynarskiego, Osieckiej czy Kofty.